Próchnica u dzieci

Próchnica jest najczęstszym problemem stomatologicznym w Polsce. Większość ubytków w uzębieniu dorosłych, które zostały spowodowane próchnicą, wynika z zaniedbań trwających latami i mających początek we wczesnym dzieciństwie.

Jest to tym bardziej niepokojące, że każdy polski rodzic ma dziś do dyspozycji środki umożliwiające skuteczne zapobieganie próchnicy u dzieci. Nie są one ani trudno dostępne, ani kosztowne, a kluczem do sukcesu są wiedza i zapobiegliwość.

Próchnica - skala problemu

Ministerstwo Zdrowia od trzech lat prowadzi program „Monitorowanie stanu zdrowia jamy ustnej populacji polskiej w latach 2013–2015”. Obserwacje i wynikające z nich wnioski są bardzo niepokojące. Ponad połowa polskich trzylatków ma w trzech zębach ubytki spowodowane próchnicą. Mimo to ponad 60% matek dzieci w tym wieku nigdy nie było z dzieckiem u stomatologa na wizycie profilaktycznej. U statystycznego polskiego sześciolatka zmiany próchnicze można znaleźć w pięciu zębach, przy czym leczony jest tylko jeden. Jedynie mniej niż 20% pięciolatków ma całkowicie zdrowe zęby, za to aż 15% młodzieży w wieku 18 lat straciło co najmniej jeden ząb stały. Te wyniki stawiają Polskę w jednym rzędzie z krajami takimi jak Wietnam.

Przyczyn problemów nastolatków i dorosłych należy szukać we wczesnym dzieciństwie. Wielu rodziców lekceważy choroby zębów mlecznych – nie kontrolują ich stanu, nie podejmują leczenia, nie stosują profilaktyki. Uzasadniają to równie prostym, co błędnym stwierdzeniem: po co leczyć mleczaki, skoro i tak wypadną?

Prawda jest inna: wszystkie ogniska próchnicy trzeba jak najszybciej rozpoznawać i leczyć, ponieważ każdy zaniedbany ubytek zagraża pozostałym zębom. W okresie przejściowym, kiedy dziecko ma zarówno mleczne, jak i stałe zęby, próchnicze mleczaki stanowią punkt wyjścia, z którego choroba będzie się rozprzestrzeniała na zęby stałe. Choroba próchnicowa i jej powikłania mogą być również ogniskiem infekcji dla organów oddalonych od jamy ustnej, takich jak: serce, nerki, płuca czy mózg.

Skąd się bierze próchnica?

Próchnica jest chorobą zakaźną. Wywołują ją bakterie występujące tak powszechnie, że można je odnaleźć w jamie ustnej prawie każdego mieszkańca Europy. Fakt, że chorują tylko niektórzy, można wytłumaczyć tym, że same bakterie nie potrafią skutecznie zaatakować zębów. Potrzebują wsparcia, którego świadomie lub nie sami im udzielamy.

Rozwojowi próchnicy sprzyja dieta bogata w węglowodany proste, zwiększona podatność zębów na działanie kwasów wytwarzanych przez bakterie oraz niedostateczna higiena jamy ustnej. Wspomniane węglowodany to między innymi słodycze, spożywane w dzieciństwie w dużych ilościach i często bez kontroli rodziców. Żeby postawić sprawę jasno: chodzi nie tylko o batoniki, cukierki czy czekoladki. Słodycze to również soki i napoje zawierające przerażające ilości cukru, o czym można się przekonać, czytając uważnie etykiety.

Zapobieganie próchnicy

Profilaktyka próchnicy przestała być sztuką i została „zdegradowana” do rangi dobrze znanej i w wielu krajach powszechnie stosowanej praktyki. Wiedzą o tym Szwedzi, którzy poradzili sobie z próchnicą tak dobrze, że ich studenci muszą wyjeżdżać za granicę, żeby zobaczyć, jak leczy się tę chorobę u dzieci. Przyjeżdżają zatem do Polski…

Tymczasem zapobieganie próchnicy jest w zasięgu każdego rodzica. Po pierwsze: świadomy wybór pokarmów oraz kontrola ilości i częstotliwości spożywania słodyczy. Tym muszą się zająć rodzice, bo dzieci same nie będą się ograniczały, nie potrafią oprzeć się pokusie i trudno mieć im to za złe. Nie chodzi o całkowite wyeliminowanie słodyczy, ale o przypisanie im roli pokarmów wyjątkowych, spożywanych od czasu do czasu i w niewielkich ilościach – raczej jako nagroda i przysmak, niż stały składnik codziennej diety. Dotyczy to również napojów: zawsze, również w upalne lato, podstawowym napojem chłodzącym powinna być niegazowana woda mineralna – gasząca pragnienie, wyrównująca deficyt minerałów i nieszkodliwa dla zębów.

Zauważmy, że stosując się do tych sugestii za jednym zamachem rozwiązujemy co najmniej dwa problemy – zapobiegamy próchnicy i otyłości, sprzyjającej chorobom cywilizacyjnym.

Higiena jamy ustnej u dzieci to także sprawa rodziców. Liczą się: dobry przykład, konsekwencja i odrobina pomysłowości. Każde dziecko można zachęcić do regularnego mycia zębów po posiłkach, czasami trzeba tylko trochę poeksperymentować, dobierając atrakcyjne (co nie znaczy drogie) akcesoria albo wymyślając jakąś mniej lub bardziej rozbudowaną opowieść, uzasadniającą codzienny wysiłek. Młodsze dzieci nie zawsze potrafią zrozumieć związek między szczotkowaniem zębów a chorobami zębów, w takich przypadkach można zatrudnić do pomocy dobre wróżki, złych czarodziejów (albo odwrotnie) i dowolne inne postaci baśniowego, dziecięcego świata.

Zęby można także wspomagać, przyjmując preparaty zawierające odpowiednio dobrane minerały. Jak je wybrać, doradzi lekarz stomatolog podczas wizyty profilaktycznej. Najpierw jednak trzeba do niego dotrzeć.

Pierwsza wizyta dziecka u stomatologa

Rodzice obawiają się pierwszej wizyty u stomatologa bardziej niż dzieci. Zadają sobie pytania: Czy będzie bolało? Czy pociecha będzie się bała? Czy skończy się płaczem? Ile osób będzie musiało przytrzymywać dziecko na fotelu? Popełniają błąd, źle oceniając sytuację, bo dzieci z natury są ciekawe i chętnie poznają otoczenie, również gabinet stomatologiczny. Pierwsza i kolejne wizyty mogą minąć w pogodnej atmosferze, wystarczy nieco nad tym popracować.

Po pierwsze: nie straszyć. Bywa, że rodzice chcą wymóc na dziecku regularne mycie zębów albo rezygnację ze słodyczy strachem. Pada wtedy groźba w rodzaju: „jeśli nie posłuchasz, zepsują ci się zęby, będziemy musieli pójść do dentysty i tam dopiero zobaczysz”. Po takim „przygotowaniu” do wizyty mały pacjent spodziewa się wszystkiego najgorszego i daje temu wyraz już w poczekalni.

Po drugie: zacząć jak najszybciej. Do gabinetu idziemy, zanim będzie potrzebne leczenie: ze zdrowym maluchem, na przegląd. Dziecko może wówczas poznać gabinet, oswoić się z sytuacją, przyzwyczaić do leżenia na fotelu, światła, dziwnie ubranych ludzi, nieznanych zapachów. Bez bólu, stresu czy obawy.

Po trzecie: zweryfikować własną opinię o stomatologii – to jedna z szybciej rozwijających się dziedzin medycyny. Jeśli ciągle mamy w pamięci wizyty w gabinecie sprzed trzydziestu lat, to najwyższy czas o nich zapomnieć. Dzisiaj leczenie zębów nie musi boleć i dzieci powinny się tego dowiadywać od najbliższych. 

 

autor Piotr Kołaczek
Data dodania 09.01.2018
Data ostatniej aktualizacji 16.01.2019