Alergie. Liczba alergików ciągle rośnie

Rozmowa z profesorem Rafałem Pawliczakiem z Katedry Alergologii, Immunologii i Dermatologii na Wydziale Nauk Biomedycznych i Kształcenia Podyplomowego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, praktykującym lekarzem alergologiem.

Co wpływa na coraz częstsze występowanie chorób alergicznych?

Żyjemy w środowisku, w którym poprawiamy sobie warunki klimatyzacją: bardzo często są to klimatyzowane przedszkola, dobrze ogrzane, szczelne mieszkania, klimatyzowane biura i samochody. Spędzamy coraz mniej czasu na świeżym powietrzu, uprawiamy coraz mniej sportów na zewnątrz, mamy statystycznie coraz mniej zwierząt, coraz rzadziej przebywamy na łonie natury. W związku z powyższym nie należy oczekiwać, że częstość występowania chorób alergicznych się zmniejszy, jeżeli nie zmienimy stylu życia.

Aby ograniczyć ilość chorób alergicznych, trzeba wszystkim alergikom, zarówno dzieciom, jak i dorosłym, zalecić, aby spędzały jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu, żeby uprawiały sporty – zarówno zimowe, jak i letnie. Intensywny wysiłek fizyczny to najskuteczniejszy sposób na podniesienie odporności immunologicznej u małych dzieci. Przykładem są olimpijczycy: Otylia Jędrzejczak, Robert Korzeniowski i Leszek Blanik. To osoby, u których we wczesnym dzieciństwie rozpoznano astmę oskrzelową. Lekarze pediatrzy zalecali im uprawianie sportu. Jak widzimy, z bardzo dobrymi rezultatami.

Czy szybki rozwój medycyny może sprawić, że poradzi ona sobie z alergią?

Dotychczasowe próby prewencji pierwotnej (zapobiegania), czyli zmniejszenia liczby uczulonych dzieci, okazały się mało skuteczne. Przyczyną jest wspominany już rozwój cywilizacji, ale także – paradoksalnie – rozwój medycyny. Musimy pamiętać, że u dziecka urodzonego poprzez cesarskie cięcie, nawet mającego całkiem zdrowych rodziców, występuje 3,6 razy większe ryzyko zachorowania na chorobę alergiczną, niż u tego, które urodziło się siłami natury. Wczesna ekspozycja noworodka na antygeny bakteryjne hamuje rozwój chorób alergicznych. Poród siłami natury powoduje taką wczesną ekspozycję, natomiast poród przez cięcie cesarskie przenosi noworodka do sterylnej przestrzeni oddziału neonatologii.

Dzisiaj u dzieci, u których w wieku 5–6 lat zaczynają się ujawniać objawy alergicznego nieżytu nosa, alergolodzy prowadzą immunoterapię swoistą, czyli odczulanie. [przyp. red.: Polega ono na podawaniu alergikowi wzrastających, a następnie podtrzymujących dawek szczepionki, zawierającej alergen, na który pacjent jest uczulony]. Jest to jedyne postępowanie, które zmniejsza ryzyko zachorowania na astmę u pacjentów, chorujących już na alergiczny nieżyt nosa. Podejmowanie immunoterapii swoistej u najmłodszych jest szczególnie ważne w Polsce, ponieważ odczulamy mniej niż 7% dzieci poniżej 10. roku życia, które mają takie wskazania. To obecnie jedyny udowodniony ruch medyczny, który możemy wykonać jako prewencję wtórną chorób alergicznych.

Dlaczego odczulania nie stosuje się częściej?

Przyczyn małej liczby odczulanych dzieci jest wiele. Po pierwsze, wynika to z tego, że dzieci boją się zastrzyków i alergolodzy niechętnie odczulają maluchy. Poza tym szczepionki, te najwyższej jakości, są dość drogie, jak na warunki polskie. Przyczyną jest także zbyt mała świadomość społeczna, brak edukacji w zakresie immunoterapii. Odczulaniu powinny być poddawane dzieci, które idą do szkoły, ale wtedy rodzice mają wiele innych oczekiwań. Pojawiają się zajęcia pozalekcyjne, więc często na wizyty u alergologa w celu immunoterapii zwyczajnie brakuje czasu.

U dorosłych również warto stosować odczulanie – zwłaszcza u osób chorujących na alergiczny nieżyt nosa immunoterapia swoista może zahamować rozwój astmy, może poprawić jej kontrolę u pacjentów, którzy są uczuleni.

Może rozwiązaniem problemu alergii byłoby odkrycie uniwersalnej szczepionki antyalergicznej – to byłby przełom?

Dzisiaj badania idą w drugim kierunku – bardzo celowego odczulania, nawet nie na alergen, ale na fragmenty białkowe alergenów. Wtedy zarówno skuteczność, jak i bezpieczeństwo szczepionek są największe. Prowadzone są badania w kierunku niezwykłej indywidualizacji terapii przeciwalergicznej. Nie ma jednego lekarstwa na wszystko.

Jakie są najważniejsze zadania współczesnej alergologii?

Myślę, że największym wyzwaniem współczesnej alergologii będzie alergia pokarmowa. Mimo iż w Europie kontynentalnej jest bardzo rzadka, w Polsce dotyka mniej niż 1% populacji, to obserwujemy wzrost częstości jej występowania. To wyzwanie. Diagnostyka alergii pokarmowej jest trudna i czasochłonna. Wymaga prowadzenia przez pacjenta dzienniczka spożywanych pokarmów, a potem poddania się próbie prowokacyjnej z pokarmem lub pokarmami. Poza tym alergia pokarmowa bywa dość często mylona przez pacjentów z nadwrażliwością pokarmową, gdzie przyczyna choroby jest niealergiczna.

Drugim wyzwaniem jest leczenie chorób alergicznych. Obecnie na rynku mamy bardzo dobre refundowane leki, pozbawione działań niepożądanych. Problemem jest nieprzestrzeganie zaleceń terapeutycznych przez pacjentów. Wynika to z wielu różnych czynników. Wśród nich warto wymienić chociażby współczesny „szybki” styl życia. Dlatego też zadaniem alergologii jest tworzenie leków odpowiadających na wyzwania świata, przyjaznych dla pacjenta, takich, które stosuje się raz dziennie.

Trzeci, niezwykle ważny obszar to prewencja, wczesne wykrywanie i leczenie obturacyjnej choroby płuc, która kojarzy nam się zwykle z paleniem tytoniu. Wprawdzie liczba palących mężczyzn w Polsce spada, rośnie natomiast liczba palących kobiet. Dzisiejsi palący 30-latkowie za 10–15 lat trafią do nas z przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP), chorobą układu oddechowego, na którą się umiera, której leczenie jest trudne. Do alergologów zgłaszają się też tacy pacjenci. Poza tym coraz częściej przychodzą do nas także młodzi ludzie z nieleczoną lub źle leczoną astmą, co ponad 12 razy zwiększa ryzyko zachorowania na POChP w porównaniu z paleniem tytoniu. Leczenie POChP to nasze wyzwanie jako lekarzy i jako alergologów.

I ostatnie ważne zadanie alergologii – leczenie pacjentów, których dolegliwości były przez kilka lat diagnozowanie przez lekarzy ogólnych nie jako alergiczny nieżyt nosa, a infekcja górnych dróg oddechowych.

Podsumowałbym to tak: wczesne wykrywanie, dobre, przyjazne dla pacjenta postępowanie terapeutyczne, prewencja konsekwencji chorób alergicznych, to nasze dzisiejsze cele.

autor Grażyna Jancik
Data dodania 01.11.2017
Data ostatniej aktualizacji 17.01.2019