Pasożyty przewodu pokarmowego

Już samo słowo „pasożyty” źle się kojarzy, a kiedy dodać do niego hasło „przewodu pokarmowego”, cały temat wzbudza obrzydzenie. Niektóre z tych stworzeń nazywamy potocznie robakami, naukowo zaś helmintami.
Podstawową zasadą profilaktyki chorób pasożytniczych jest mycie rąk.

Występowanie pasożytów identyfikowane jest z niskim poziomem higieny, co ma swoją słuszność, bo najwięcej chorób pasożytniczych odnotowuje się w rejonach zaniedbanych sanitarnie, położonych w Afryce i Azji. Ponadto częściej diagnozuje się je na terenach wiejskich niż miejskich. Łatwość, z jaką dochodzi do zakażenia pasożytami, sprawia, że potencjalnie mogą one bytować w każdym domu. Mimo to świadomość i wiedza społeczeństwa na omawiany temat jest dość niska. Większości czytelników tego artykułu nawet przez myśl nie przejdzie, że może mieć robaki. Niby jak, skąd i dlaczego? W grupie wysokiego ryzyka chorób pasożytniczych przewodu pokarmowego znajdują się zwłaszcza dzieci, które przebywając w placówkach opiekuńczo-wychowawczych, narażone są na różnego rodzaju infekcje, przejmowane od kolegów i koleżanek.

Zwięźle o pasożytach

Słowo „pasożyt” wywodzi się z greckiego terminu parasitos, który oznacza „spożywający przy stole innego”. Organizmy pasożytnicze wykorzystują inne żywe organizmy, jako żywicieli zapewniających środowisko życia i źródło pokarmu. Istnieje ich zdecydowanie więcej niż organizmów wolno żyjących. Znanych jest ponad 300 gatunków, które zasiedlają różne części ludzkiego ciała (skórę, włosy, jelita, płuca, mózg, oczy, mięśnie, stawy, krew, wątrobę itd.), przez co zakażenia pasożytnicze mogą dawać setki objawów klinicznych. Pasożyty są w stanie wpływać na układ hormonalny i immunologiczny. Najchętniej bytują w układzie pokarmowym, krwionośnym, oddechowym i nerwowym. Do organizmu ludzkiego przedostają się kilkoma sposobami: poprzez spożywanie niedomytych owoców i warzyw oraz niestarannie przygotowanych potraw (surowych lub niedogotowanych), picie nieprzegotowanej wody, brak higieny osobistej, kontakt z nieodrobaczanymi zwierzętami, ukąszenia owadów, a nawet wraz z powietrzem, w którym kurz stanowi transport dla jaj pasożytów (dla przykładu: glista ludzka składa do 200 tysięcy jaj dziennie!). Dodatkowymi czynnikami sprzyjającymi zarażeniu są podróże zagraniczne (zwłaszcza do krajów strefy tropikalnej) i stres. Choroby pasożytnicze (parazytozy) mogą przebiegać bezobjawowo, ale też zagrażać życiu i skutkować zgonem. Pasożyty wytwarzają substancje powodujące silne reakcje alergiczne i odczyny zapalne prowadzące do zaburzeń ogólnych, takich jak niedokrwistość czy skaza krwotoczna. Przyczyniają się ponadto do zakażeń innymi patogenami, są żywicielami-przenosicielami bakterii, wirusów i pierwotniaków, którym otwierają drzwi do ustroju poprzez uszkadzanie tkanek.

Statystyki na temat pasożytów

Polska jest obecnie jednym z nielicznych krajów Europy, gdzie nie są prowadzone statystyki chorób pasożytniczych przewodu pokarmowego. Stało się tak za sprawą wprowadzenia Ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, kiedy to wyłączono z raportowania 19 pozycji, w tym wszystkie jednostki chorobowe powodowane przez obleńce (m.in. glistnicę, owsicę, węgorczycę) i płazińce jelitowe (tasiemieczyce). Liczbę zarażonych na świecie szacuje się na dwa miliardy, spotyka się też bardziej śmiałe statystyki, mówiące o 95% żywicieli wśród ogółu populacji. Według lekarza pediatry Wojciecha Ozimka, specjalizującego się w chorobach odkleszczowych i pasożytniczych, autora książki Nie dam się pasożytom. Jak odzyskać zdrowie?, „[…] nie ma ludzi wolnych od pasożytów, są tylko nie do końca przebadani”. W Polsce człowiek może być żywicielem przeszło 40 gatunków żyjących wewnątrz ustroju. Dane pokazują, że zdecydowanym liderem rankingu jest u nas owsik ludzki (Enterobius vermicularis), powszechnie występuje również lamblia jelitowa (Giardia lamblia), włosogłówka ludzka (Trichuris trichiura) i glista ludzka (Ascaris lumbricoides).

Diagnostyka chorób pasożytniczych

Większość laboratoriów diagnostycznych wykonuje badanie mikroskopowe kału metodą rozmazu bezpośredniego, które jest obarczone wysokim ryzykiem fałszywie ujemnych wyników. Wykrywalność pasożytów za pomocą tego sposobu wynosi zaledwie 7% do maksymalnie 25%. Analizę powinno się tu powtarzać trzykrotnie w określonych odstępach czasu (2–3 dni), ponieważ jaja, cysty czy formy larwalne niektórych pasożytów mogą się pojawiać w kale cyklicznie. Próbki należy pobierać zawsze z kilku miejsc stolca, szczególnie z tych, gdzie widać krew, śluz lub ropę. Kolejną sprawą jest sumienność pacjenta w kwestii przechowywania materiału (temperatura 2–8°C) i jego dostarczenia do badania (w ciągu 24 h od pobrania). Warto wspomnieć, że owsiki są diagnozowane nie z próbki pobieranej z kału, a z przylepca naklejanego w okolicach odbytu. Istnieją laboratoria, które badają materiał dopiero po kilkunastodniowym procesie wywoływania pasożyta, polegającym na stosowaniu odpowiedniej diety, ułatwiającej wyjście robaków. W tym wypadku wynik jest bardziej wiarygodny. Miarodajne są również badania krwi, gdyż przy inwazji pasożytniczej często obserwuje się eozynofilię (zwiększenie liczby eozynofili, czyli komórek układu odpornościowego, które walczą między innymi z pasożytami) oraz podwyższone miano całkowitych przeciwciał klasy IgE. We krwi sprawdza się ponadto obecność specyficznych przeciwciał (IgM i IgG) skierowanych przeciwko konkretnym pasożytom (np. pierwotniakom, takim jak Giardia lamblia czy Toxoplasma gondii).

Objawy pasożytów

Wiele parazytoz ma bezobjawowy przebieg. Przy niektórych dolegliwości mogą się pojawiać cyklicznie lub nieregularnie, w obu przypadkach z różną intensywnością. Pacjenci często nie wiążą symptomów z obecnością pasożytów, ponieważ nie są one charakterystyczne. Występujące przy owsicy świąd odbytu i zgrzytanie zębami uznaje się za dość swoiste dla tej choroby, pozostałe jednak, takie jak bóle głowy i brzucha, biegunkę, nerwowość, trudności w zasypianiu, wybudzenia i krzyki nocne, ogólne zmęczenie, niedokrwistość, sińce i cienie pod oczami, łamliwość paznokci, starzenie się skóry, moczenie nocne (u dzieci) czy objawy przypominające alergie (pokrzywkę, wysypkę, suchy kaszel), ciężko skojarzyć z inwazją robaków. Winę za większość wymienionych dolegliwości można zrzucić na intensywny tryb życia i pracę. W przypadku uczulenia praktycznie każdy sięga po lek przeciwhistaminowy, mało kto natomiast podejrzewa u siebie intruza w postaci pasożyta. Co istotne, robaki mogą się pośrednio przyczyniać do częstych infekcji zatok, nawracających zapaleń migdałków (angin), zaburzeń ze strony układu ruchu (np. bóli stawowych), problemów skórnych (np. AZS), astmy i napadów duszności. Ponadto parazytozom prawie zawsze towarzyszy nadmierny przerost drożdżaków Candida albicans, które są składnikiem naturalnej flory przewodu pokarmowego człowieka.

Jak unikać zarażenia pasożytami

Pierwszą i podstawową zasadą profilaktyki chorób pasożytniczych jest mycie rąk, zwłaszcza po powrocie do domu i przed jedzeniem. Mimo kampanii reklamowych, gdzie celebryci przekonują o bezpieczeństwie picia wody prosto z kranu, aby ustrzec się parazytoz, zaleca się wodę wyłącznie przegotowaną. Najlepiej unikać basenów z kulkami, piaskownic, sadzawek i wszelkiego rodzaju kąpielisk, z których korzystają wspólnie ludzie i zwierzęta. Leczenie zakażeń mieszanych powinno się odbywać zgodnie z zasadą: najpierw największe robaki (tasiemce, glisty), potem lamblie, a na samym końcu grzyby. Odrobaczaniu należy się poddawać całą rodziną łącznie ze zwierzętami domowymi. Wytępienie owsików wymaga restrykcyjnego podejścia do tematu higieny i dezynfekcji (pranie i prasowanie pościeli oraz bielizny w możliwie wysokiej temperaturze, dokładne posprzątanie i odkurzenie mieszkania). Pomocne będzie również smarowanie odbytu żółtą wazeliną, której owsiki nie lubią. Bardzo ważna jest przy tym odpowiednia dieta, bezcukrowa, niskobiałkowa, pozbawiona produktów przetworzonych i z ograniczoną ilością owoców. Warto dodać, że pasożyty nie tolerują wielu roślin, przypraw i olejów, między innymi babki lancetowatej, bazylii, mięty, szałwii, czosnku, dyni (pestek i oleju), rumianku, tymianku, granatu, grejpfruta, czarnego orzecha (łupin), oregano, lawendy, kocanki, macierzanki, goździków, tranu, piołunu, wrotyczu i omanu (Uwaga: trzy ostatnie są trujące!).

Czytając powyższe, trudno się dziwić, że tak mało osób decyduje się na badania pod kątem pasożytów i późniejszą terapię. Większość woli żyć w beztroskiej niewiedzy, a pozostałym zwyczajnie brakuje chęci.

„Twój Farmaceuta” nr 14, listopad/grudzień 2017

autor mgr farmacji Agnieszka Dębowska
Data dodania 07.01.2018
Data ostatniej aktualizacji 17.01.2019