Mężczyzna na porodówce

Jeszcze kilkanaście lat temu mężczyźni nie mieli wstępu na porodówki. Dzisiaj porody rodzinne są na porządku dziennym. Przyszli tatusiowie mogą przyjrzeć się cudowi narodzin, o ile są na to gotowi.
Poród rodzinny. Jak przebiega?

W Stanach Zjednoczonych aż 95% mężczyzn towarzyszy swoim partnerkom przy porodzie. W Polsce porody rodzinne zyskują dopiero na popularności, a temat jest na tyle świeży, że nikt nie prowadzi statystyk w tym zakresie. Jeszcze bowiem w latach 80. kobieta, niezależnie od oczekiwań, musiała rodzić tylko w otoczeniu personelu medycznego, a ojciec dziecka widział swojego potomka po raz pierwszy dopiero wtedy, gdy odbierał go ze szpitala. Dzisiaj tamte czasy odeszły w zapomnienie. Jeśli para zdecyduje się na poród rodzinny, nic nie stoi na przeszkodzie, by do niego doszło.

Zalety porodu rodzinnego

Pomoc partnerce

Zmiana w sposobie podejścia do rodzenia, przyniosła korzyść zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Obecność partnera przy porodzie pozwala przede wszystkim pewniej poczuć się rodzącej kobiecie, stwarza poczucie bezpieczeństwa, niweluje lęk i uczucie osamotnienia. Mężczyzna w tych trudnych chwilach może ulżyć partnerce, podając jej ręcznik, ocierając pot z czoła, podając wodę czy kontrolując tempo oddechu i przytrzymując głowę.

Więzy z noworodkiem

Przyszłemu ojcu obecność przy porodzie pozwoli natomiast zacieśnić więzy z noworodkiem od początku przyjścia na świat. Ten moment następuje zwłaszcza wtedy, gdy świeżo upieczony tata decyduje się na przecięcie pępowiny. Bycie przy narodzinach dziecka, przekłada się także na późniejszą opiekę nad nim. Tata obecny przy porodzie przywiązuje się do malucha i bardziej angażuje w pomoc przy nim po wyjściu ze szpitala.

Bycie świadkiem narodzin pozwala też wzbudzić uczucie empatii i większego zrozumienia dla partnerki, co przekłada się bezpośrednio na relacje w związku i pozwala go scementować.

– Z badań, które dotyczyły oceny porodu rodzinnego, postrzeganego z perspektywy ojca, wynika, że porody rodzinne, które są powszechnie akceptowane przez oboje partnerów, na ogół są związane z pozytywnymi emocjami. Wynika z nich również, że więź emocjonalna między partnerami po wspólnych doświadczeniach związanych z porodem uległa intensyfikacji i wpłynęła pozytywnie na budowę relacji ojciec-dziecko. Jak się okazało, wspólny poród miał też pozytywny wpływ na życie rodzinne. Mężczyźni, będący obecni przy porodzie, akcentowali wzrost szacunku dla żon/partnerek – potwierdza Monika Staruch, psycholog i seksuolog.

Przygotowanie do porodu rodzinnego

Należy jednak pamiętać, że poród to bardzo intymna chwila, trudna i wymagająca dla kobiety. Nie każdy mężczyzna jest przygotowany psychicznie i emocjonalnie, by taką chwilę przeżyć wspólnie z partnerką. Nie dziwią zatem wątpliwości, dopadające przyszłych ojców. Być przy porodzie albo nie być? To pytanie zadaje sobie niemal każdy partner rodzącej kobiety. Mając opory przed wzięciem udziału w porodzie rodzinnym, warto porozmawiać o tym z partnerką i otwarcie o nich opowiedzieć.

Jeśli mężczyzna czuje, że obecność przy porodzie przerasta jego możliwości, nie powinien godzić się na wspólny poród. Nawet, jeśli partnerka usilnie go do tego namawia. Zasada, by nie odmawiać kobiecie w ciąży, nie powinna tutaj obowiązywać. Zestresowany mężczyzna na sali porodowej przyniesie więcej szkody niż pożytku. Będzie przeszkadzał nie tylko rodzącej kobiecie, ale i personelowi medycznemu. Przerażony i nieporadny spotęguje frustracje kobiety, niepotrzebnie ją zdenerwuje i zestresuje. Może też absorbować wiele uwagi położnej i lekarza, którzy w tym czasie powinni skupić się na rodzącej.

Wrażliwość na widok krwi przy porodzie

Zrezygnować z udziału przy porodzie powinni szczególnie panowie nadwrażliwi na widok krwi.

– Istnieją badania, które potwierdzają, że wzrasta znaczenie poziomu stresu, poczucia bezradności, frustracji u mężczyzn obecnych przy porodzie, którzy czuli się niepotrzebni, niespełnieni lub zmuszani do obecności przy narodzinach. Istnieje możliwość, że podniesiony stres po porodzie może mieć negatywny wpływ na więź ojciec-dziecko. Widok krwi, chirurgicznej pracy, np.: nacięcie krocza, ból, cierpienie, może budzić negatywne uczucia u mężczyzn, którzy nigdy nie byli w takiej sytuacji, a to może w konsekwencji mieć wpływ na pogorszenie życia seksualnego. Uważam, że w jakiejkolwiek sytuacji działanie pod wpływem stresu, przymusu ma bardzo negatywny skutek, dlatego istotne jest, żeby zgoda na uczestnictwo mężczyzny przy porodzie była dobrowolna – przypomina Monika Staruch.

Mężczyzna w szkole rodzenia

Decyzję o porodzie rodzinnym partnerzy powinni podjąć więc wspólnie i oboje być jej pewni. Bez nacisków, nakłaniania, szantażowania czy dawania ultimatum. W innym wypadku obecność mężczyzny na sali porodowej może przynieść efekt odwrotny do zamierzonego.

– Obecnie obserwuje się nacisk na mężczyzn, aby uczestniczyli w porodzie. Jeżeli przyszli rodzice podejmą decyzję o obecności partnera podczas porodu, warto, aby towarzyszył on kobiecie podczas zajęć w szkole rodzenia i ewentualnie podczas wizyty u ginekologa – radzi lek. med. Marek Drzewiecki, specjalista ginekolog z Medicover.

Natomiast w szkole rodzenia mężczyzna dowie się o zaletach i wadach rodzinnego porodu, pozna też kolejne jego etapy i nauczy się, jak postępować i zachować się w każdym z nich. Dzięki temu, gdy wybije godzina zero, mężczyzna będzie wiedział, jak najlepiej pomóc partnerce, będzie też lepiej komunikował się z personelem medycznym. Przygotowanie pozwoli mu zachować zimną krew i doda pewności siebie. W szkole rodzenia przyszły tata nauczy się też masażu, który daje ulgę kobiecie podczas skurczów, dowie się, jak pomóc partnerce kontrolować tempo oddechu i jak zająć się noworodkiem.

Mężczyzna na porodówce - jak długo musi tam być?

Panowie, którzy nie są pewni, czy chcą uczestniczyć w porodzie rodzinnym, zawsze mogą spróbować swoich sił. Zgoda na uczestniczenie w cudzie narodzin nie oznacza, że trzeba być obecnym we wszystkich fazach porodu. Mężczyźni, którzy w trakcie porodu poczują, że przecenili swoje możliwości, zawsze mogą wyjść z sali, pójść się przewietrzyć czy napić wody. Jeśli będą czuli się na siłach, mogą wrócić, jeśli nie, poczekać, aż mama wróci do sali przyjęć. Mogą też poprosić położną, by wezwała ich, gdy dziecko będzie już na świecie, by mogli przeciąć pępowinę. Jeśli nie będą czuli się na siłach, nie powinni uczestniczyć w porodzie. Nieobecność przy nim w żaden sposób nie umniejszy ich roli jako ojców.

autor Justyna Sobolak
Data dodania 12.12.2017
Data ostatniej aktualizacji 17.01.2019