Dlaczego warto rzucić palenie

Palenie tytoniu jest tak powszechne, że trudno znaleźć człowieka, który w jakiś sposób nie byłby dotknięty jego skutkami: jako aktywny lub bierny palacz, czy bliski osoby chorującej w wyniku palenia. Argumentów za tym, aby rzucić, jest bardzo dużo.
Rzuć palenie

Dlaczego tak trudno rzucić palenie?

Kłopot z paleniem polega na tym, że z upływem czasu staje się elementem codziennej rutyny. Organizm przyzwyczaja się do regularnej dostawy nikotyny i protestuje przy próbie odstawienia trucizny, ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Pali się w towarzystwie, pali się, żeby zająć czymś ręce. Pali się, żeby się uspokoić, żeby pomyśleć, żeby się obudzić i żeby zasnąć. W końcu palaczowi wydaje się, że pali po to, żeby żyć. A w każdym razie po to, żeby się nie męczyć rzucaniem, bo skoro płuca chłoną dym od kilkunastu albo kilkudziesięciu lat i wciąż działają, to może siłą rozpędu pociągną jeszcze kilka? A kiedyś, jak będzie naprawdę źle, „rzuci się, bo nie będzie innego wyjścia”, przecież to nie może być tak, że od razu nowotwór.

Otóż, niestety, może tak być. Na szczęście, rzucanie palenia nie jest takie straszne, jak mogłoby się wydawać. I zawsze ma sens, nawet, jeśli kończy się niepowodzeniem po kilku tygodniach lub miesiącach. Płuca i serce docenią nawet krótki urlop. Palacz rozstający się z nałogiem, poza motywacją i siłą woli, ma do dyspozycji spory arsenał: od środków farmakologicznych i parafarmaceutyków z nikotyną, po poradnie psychologiczne i grupy wsparcia. Dlaczego nie przekonać się, ile to wszystko jest warte i jak bardzo skuteczne?

Palenie bierne

O tym, że palacze szkodzą nie tylko sobie, mówi się dużo i głośno. Dym, powstający podczas palenia tytoniu, trafia z powietrzem do płuc przygodnych osób, szkodząc ich zdrowiu. Kolejne regulacje prawne ograniczają swobodę palenia w miejscach publicznych, ale nie mogą poprawić sytuacji tam, gdzie zagrożenie biernym paleniem jest największe: w domach. Tymczasem szacuje się, że ryzyko zachorowania na raka płuc u osób mieszkających z partnerem palącym w mieszkaniu wzrasta o 20-30%.

Dym z papierosów - skład

Dym papierosowy zawiera około 4 tysięcy związków chemicznych. Pochodzą one ze spalania zarówno tytoniu, jak i substancji, którymi nasącza się go podczas produkcji, a także bibuły, barwników czy klejów. Trudno ustalić, jaką ilość poszczególnych substancji wdycha palacz. Skład dymu zależy od wielu czynników: gatunku tytoniu, sposobu cięcia tzw. krajanki, wilgotności tytoniu, substancji modyfikujących zapach, rodzaju bibuły i substancji użytych do jej barwienia, przepuszczalności bibuły i filtra dla powietrza, temperatury żaru, prędkości, z jaką jest wciągany do płuc palacza, a także średnicy i długości papierosa.

Co ciekawe, podawane na opakowaniach papierosów informacje o zawartości ciał smolistych mogą być bardzo mylące, ponieważ mówią o tym, ile badanej substancji udało się otrzymać z papierosa przy pomocy maszyny palącej w znormalizowanych warunkach. W rzeczywistości palacz, w zależności od indywidualnych nawyków i warunków palenia, może z tego samego papierosa wchłonąć znacznie więcej szkodliwych substancji, niż wynikałoby to z wyników pomiarów laboratoryjnych.

Niezwykle trudno ocenić rzeczywistą szkodliwość dymu. Całkowite oddziaływanie nie jest bowiem prostym złożeniem szkodliwości poszczególnych składników. Palacz wdycha nie tylko silne trucizny i związki chemiczne, wywołujące zmiany nowotworowe. W wyniku spalania tytoniu i bibuły uwalniane są również substancje, które, choć same umiarkowanie szkodliwe, wzmacniają efekt działania tych znacznie groźniejszych związków chemicznych.

Nowotwory spowodowane paleniem papierosów

Rakotwórcze działanie papierosów ma charakter stochastyczny: zwiększa prawdopodobieństwo pojawienia się zmiany nowotworowej, ale jej nie gwarantuje. Często więc u palacza, który się o tym dowiaduje, włącza się niebezpieczny mechanizm oswajania zagrożenia: mnie to nie spotka, prawdopodobieństwo jest niewielkie, palę tak długo i nic się nie stało, więc pewnie jestem odporny.

Tymczasem statystyka jest nieubłagana.

Palenie a rak płuca

Rak płuca, w większości przypadków będący konsekwencją palenia tytoniu, zabija około 20% pacjentów umierających na nowotwory. W Polsce co roku zapada na niego około 21 tys. osób. Zaledwie kilka procent z nich przeżywa 5 lat od momentu postawienia diagnozy.

Zwyczajowo kojarzymy z paleniem nowotwory występujące w obrębie jamy ustnej i dróg oddechowych. Rzeczywiście, narządy narażone na kontakt z dymem (język, krtań, oskrzela, płuca) są zagrożone. Ale to tylko część prawdy o nowotworach, związanych z paleniem tytoniu. Wiele rakotwórczych substancji, wdychanych z dymem, dostaje się do krwi. Trafiają z nią do, wydawałoby się, odległych narządów i sieją w nich spustoszenie. Dlatego w statystykach nowotworów atakujących palaczy poczesne miejsce zajmują również rak trzustki i pęcherza moczowego.

Przewlekła obturacyjna choroba płuc 

Na tę chorobę zapada około 25% palaczy tytoniu. Chorują również osoby narażone na długotrwałe wdychanie szkodliwych substancji zawieszonych w powietrzu: pracownicy niektórych zakładów przemysłowych, bierni palacze. Substancje drażniące, zawarte we wdychanym powietrzu, wywołują w płucach przewlekły proces zapalny. W konsekwencji dochodzi do nieodwracalnego uszkodzenia płuc, utrudniającego dopływ powietrza do pęcherzyków płucnych. Pierwszymi objawami są: przewlekły kaszel, duszność, pogorszenie wydolności fizycznej. Zaawansowana przewlekła obturacyjna choroba płuc prowadzi do chronicznego niedotlenienia, towarzyszących mu zmian, obejmujących cały organizm, a w konsekwencji do zgonu. Rozwiniętej przewlekłej obturacyjnej choroby płuc nie można całkowicie wyleczyć. Lekarze mogą jedynie łagodzić objawy choroby, starając się zmniejszyć częstotliwość i natężenie ataków duszności, poprawić wydolność krążenia. Leczenie jest wyłącznie objawowe i ma na celu poprawę jakości życia chorego.

Impotencja

Palenie upośledza funkcje naczyń krwionośnych zaopatrujących prącie. Z jednej strony, miażdżyca tętnic i nagłe ich obkurczanie utrudniają dopływ krwi, która powinna wywołać wzwód. Z drugiej – uszkodzenie mechanizmu zastawkowego, odpowiedzialnego za utrzymanie krwi w prąciu, powoduje szybki jej odpływ. W rezultacie wzwód jest niepełny, krótkotrwały, albo w ogóle nie można go uzyskać.

Problemy ze współżyciem to nie wszystko. Mężczyźni palący tytoń mogą mieć trudności z prokreacją, ponieważ substancje zawarte w dymie tytoniowym silnie oddziałują na proces wytwarzania plemników. Jest ich mniej, są mniej ruchliwe, duży odsetek posiada nieprawidłową budowę. Zmniejsza się też objętość ejakulatu. Palące pary, w których kobieta ma problem z zajściem w ciążę, powinny w pierwszej kolejności pomyśleć o zerwaniu z nałogiem.

Serce i układ krążenia

Myśląc o substancjach szkodliwych, palący pamiętają zazwyczaj o nikotynie i ciałach smolistych, których orientacyjne stężenie było podawane na opakowaniach papierosów. Zapominają o cichym zabójcy, którego obawiają się właściciele piecyków gazowych. Tlenek węgla – gaz, powstający w wyniku niezupełnego spalania tytoniu i innych elementów papierosa. Skutki oddziaływania na organizm palacza są podobne, jak przy zaczadzeniu: tlenek węgla wiąże się z hemoglobiną, zmniejszając zdolność przenoszenia tlenu. W rezultacie organizm, w tym mięsień sercowy, popada w niedotlenienie.

Nawet, jeśli uznamy, że ilość tlenku węgla, powstającego w czasie palenia pojedynczego papierosa, jest umiarkowana, działa efekt skali: wiele papierosów wypalanych w ciągu kolejnych dni, miesięcy i lat sprawia, że organizm permanentnie otrzymuje zbyt mało tlenu. I nic nie pomoże „dotlenianie się” na balkonie, w parku, czy w najpiękniejszej górskiej scenerii. Tlenu w powietrzu może być pod dostatkiem, ale organizm palacza będzie się dusił, bo krew, zamiast tlenu, będzie rozprowadzała do tkanek szkodliwy tlenek węgla. Blokada hemoglobiny nie ustępuje po odłożeniu papierosa. Związany z nią tlenek węgla jest obecny w organizmie jeszcze przez jakiś czas. A kiedy jego stężenie spada i należne sobie miejsce zajmuje tlen, do ust trafia kolejny papieros...

Serce, tłocząc krew, wykonuje potężny wysiłek i uczciwie zapracowuje na swoją porcję tlenu. Tymczasem palacz gra podwójnie nieczysto: po pierwsze, dostarcza organizmowi nikotynę, wzmagającą wydzielanie adrenaliny, zwanej hormonem walki i ucieczki. W rezultacie zmusza serce do wzmożonego wysiłku: wzrasta częstotliwość uderzeń serca i zapotrzebowanie mięśnia sercowego na tlen. Z drugiej strony, tlenek węgla, przedostający się w płucach do krwi, uniemożliwia dostarczenie odpowiedniej ilości tlenu. I tak przez lata.

Warto rzucić palenie

Każda próba rzucenia nałogu ma sens. Ograniczenie albo zaprzestanie palenia nawet na kilka, kilkanaście dni pozwala organizmowi nieco odetchnąć. Im częściej takie próby są podejmowane, im dłużej trwają, tym lepiej. Nawet, jeśli ostatecznie kończą się niepowodzeniem i powrotem do palenia, zamiast wzbudzać w sobie poczucie winy, lepiej popatrzeć na problem z perspektywy korzyści: przez jakiś czas organizm nie był zatruwany, miał szansę uporać się przynajmniej z niektórymi toksynami.

Im szybciej zapadnie decyzja o kolejnej próbie odstawienia tytoniu, tym lepiej. Najlepiej, jeśli będzie to próba udana. Według niektórych badań, ryzyko zachorowania na raka płuc po 15-20 latach od chwili rzucenia nałogu jest jedynie dwa razy większe, niż u osób, które nigdy nie paliły. U osoby palącej do 14 papierosów dziennie jest ono 8-krotnie wyższe niż u niepalących.

Jak rzucić palenie? 6 porad

  1. Zastanów się, dlaczego chcesz rzucić palenie i spisz wszystkie przyczyny na kartce: zdrowotne, ekonomiczne, społeczne. Jakiekolwiek by były. Miej tę kartkę zawsze pod ręką.
  2. Zadbaj o wsparcie: porozmawiaj z lekarzem lub przyjacielem, który rzucił przed laty. Nie obawiaj się wizyty u psychologa.
  3. Przemyśl strategię: zdecyduj, jakich środków wspomagających będziesz używał, poproś znajomych, żeby nie częstowali cię papierosami, zaplanuj dodatkową aktywność fizyczną.
  4. Podaruj sobie odrobinę luksusu. Papierosy, których nie wypalisz, to pieniądze, których nie wyrzucisz. Kupuj za nie coś, co sprawi przyjemność tobie albo bliskim.
  5. Pamiętaj, że jesteś niepalącym, wolnym człowiekiem, nie „byłym palaczem”.
  6. Jeśli po walce wróciłeś do palenia, pamiętaj, że to nie oznacza ostatecznej porażki. Zdobyłeś nowe doświadczenia, poznałeś swój organizm, jego reakcje. Ta wiedza to kapitał, który możesz wykorzystać podejmując kolejną próbę. Na przykład dziś.

 

autor Piotr Kołaczek
Data dodania 01.11.2017
Data ostatniej aktualizacji 15.01.2019