Nagłe zatrzymanie krążenia. Łańcuch przeżycia

Każdego dnia możemy stać się świadkami nagłego zatrzymania krążenia. Czy potrafimy zachować się w takiej sytuacji? Ile mamy czasu na działanie? Co i w jakiej kolejności powinniśmy zrobić, aby uratować czyjeś życie?

Aby każdy z nas wiedział, jak odpowiedzieć na pytania postawione powyżej, opracowano instrukcję postępowania. Nazwano ją „łańcuchem przeżycia”. Posiada pięć ogniw – czynności, które trzeba podjąć. Jeśli wykonamy je prawidłowo i w odpowiedniej kolejności, damy poszkodowanemu większą szansę na przeżycie.

Ostatnie dwa z ogniw łańcucha przeżycia wykonuje personel medyczny. Natomiast pierwsze trzy może realizować każdy z nas. Warto więc je omówić.

1. Wczesne rozpoznanie i wezwanie pomocy

Aby dobrze rozpoznać stan poszkodowanego, warto najpierw zadbać o własne bezpieczeństwo. Po pierwsze, stosować środki ochrony osobistej, takie jak jednorazowe rękawiczki czy specjalne maseczki do prowadzenia oddechów ratunkowych. Można je znaleźć na przykład w apteczkach samochodowych. Po drugie, należy sprawdzić, czy nie zagraża nam, lub świadkom zdarzenia jakieś niebezpieczeństwo. Jeśli nie, możemy przystąpić do rozpoznania stanu poszkodowanego.

– Podchodząc do poszkodowanego, po pierwsze oceniamy stan jego świadomości, sprawdzając reakcje na bodźce oraz to, czy oddycha prawidłowo – tłumaczy Mirosław Dubielecki, koordynator ds. szkoleń ratownictwa medycznego Medicover.

Jak to zrobić? Potrząśnijmy delikatnie za ramiona poszkodowanego i zadajmy głośno pytanie, np. „Co się stało?”.

– Oczekujemy poruszenia, grymasu twarzy, jęku czy też innej reakcji. Jednocześnie obserwujmy, czy widoczne są oznaki obecności oddechu, czyli ruchy klatki piersiowej. Wizualnie stwierdzamy jego obecność oraz jakość – czy jest on regularny, czy nie. Nieprawidłowe będą: pojedyncze, rzadkie oddechy, westchnięcia lub jedynie odruchy łapania powietrza – wyjaśnia Mirosław Dubielecki.

Ważne, aby obie te czynności, czyli sprawdzenie reakcji na bodźce oraz ocenę obecności i jakości oddechu, wykonać w tym samym czasie. Pozwoli to na podjęcie koniecznych działań bez zbędnej straty czasu. Jeśli stwierdzamy brak reakcji, brak oddechu lub nieprawidłowy oddech, należy wezwać służby medyczne i przystąpić do resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Należy poprosić kogoś o zatelefonowanie pod numer 112 lub 999 i wezwanie służb ratunkowych. Inna osoba powinna w tym samym czasie sprawdzić, czy w pobliżu jest dostępny tzw. AED (od ang. Automated External Defibrillator, czyli automatyczny defibrylator zewnętrzny, o którym w dalszej części artykułu). Co do zasady osoba wykonująca zabiegi resuscytacyjne nie powinna zostawiać poszkodowanego bez opieki. Wyjątkowo może to zrobić tylko na czas wezwania pomocy, choć lepiej, aby ten obowiązek spoczął na innych świadkach zdarzenia.

2. Wczesna resuscytacja krążeniowo-oddechowa

Przystępując do tego etapu, musimy pamiętać o pewnych kluczowych elementach. Po pierwsze, poszkodowany musi leżeć na plecach, na twardym podłożu. Powinniśmy też odsłonić jego klatkę piersiową. Jak prawidłowo wykonać uciskanie klatki piersiowej?

– Jedną dłoń układamy na środku klatki piersiowej, opierając ją okolicą nasady kciuka – tłumaczy Mirosław Dubielecki. – Drugą kładziemy na pierwszej tak, by móc wykorzystać nacisk obu dłoni podczas uciskania. Klęcząc przy poszkodowanym, ustawiamy się prostopadle do klatki piersiowej i, blokując ręce w łokciach, wykonujemy ucisk na głębokość co najmniej 5 cm (klatka piersiowa musi się wyraźnie uginać pod naszym naciskiem). Ważne, aby umożliwić całkowite rozprężenie klatki piersiowej po każdym uciśnięciu – dodaje.

Obecnie zaleca się wykonanie uciśnięć z częstotliwością co najmniej 100 razy na minutę. Jak wyliczyć częstotliwość? British Heart Foundation wyprodukowała zabawny klip z udziałem Vinniego Jonesa, w którym proponuje odliczanie uciśnięć w rytm znanego przeboju Bee Gees pt „Stayin’ alive”. Jak się okazuje, utwór ten, nie tylko ze względu na tytuł, ale również rytm, wiąże się z ratowaniem życia. Po 30 uciśnięciach pod rząd powinniśmy wykonać dwa oddechy ratunkowe.

– Przed wykonaniem oddechów ratunkowych należy udrożnić drogi oddechowe, odchylając głowę poszkodowanego do tyłu – instruuje Mirosław Dubielecki. – Jedną rękę układamy na czole, zaś dwoma palcami drugiej ręki (wskazujący i środkowy) unosimy podbródek za część kostną do góry. Dwoma palcami pod brodą utrzymujemy odgięcie głowy, natomiast ręką z czoła zaciskamy skrzydełka nosa. Pochylając się, obejmujemy swoimi ustami całe usta poszkodowanego, tak, aby wdmuchiwane powietrze nie uciekało bokiem. Przez ok. 1 s wdmuchujemy powietrze do ust poszkodowanego tak, aby uniosła się klatka piersiowa – to wskaźnik skuteczności wentylacji. Wdech powtarzamy. Po dwóch oddechach przystępujemy znów do 30 uciśnięć klatki piersiowej i kolejnych dwóch oddechów. Wczesną resuscytację prowadzimy aż do czasu przyjazdu wykwalifikowanych służb ratowniczych, do momentu odzyskania przez poszkodowanego przytomności czy oddechu.

3. Wczesna defibrylacja

– Jeśli tylko dysponujemy w pobliżu AED, należy go użyć jak najszybciej po stwierdzeniu braku oznak krążenia, czyli braku oddechu lub oddechu nieprawidłowego – wyjaśnia Mirosław Dubielecki. Nie powinniśmy przerywać akcji resuscytacyjnej aż do całkowitego podłączenia AED. W jaki sposób prawidłowo podłączyć urządzenie? – Każdy aparat wyposażony jest w samoprzylepne elektrody, które należy nakleić w określonych miejscach na odsłoniętej klatce piersiowej (to prawa górna część oraz lewy bok klatki piersiowej). Na opakowaniu AED miejsca te zostały wyraźnie określone rysunkami – tłumaczy Mirosław Dubielecki. Generalnie AED to urządzenie proste w obsłudze. Należy je włączyć, prawidłowo przymocować elektrody, a następnie postępować zgodnie z poleceniami głosowymi. Obecnie AED znajdziemy w coraz większej ilości miejsc – między innymi w szkołach, galeriach handlowych, kinach, urzędach. Mapa AED znajduje się pod adresem: www.ratujzsercem.pl.

Jak podaje Polska Rada Resuscytacji, prawidłowo wykonana wczesna resuscytacja z defibrylacją „(...) w czasie 3-5 minut od utraty przytomności może skutkować przeżywalnością nawet do 49-75%. Każda minuta opóźnienia defibrylacji zmniejsza prawdopodobieństwo przeżycia do wypisu ze szpitala o 10–12%”. Pamiętajmy więc żelazną zasadę pierwszej pomocy – nie bój się pomagać. Możesz uratować czyjeś życie!

 

autor Michał Durbas
Data dodania 14.11.2017
Data ostatniej aktualizacji 16.01.2019