Jak pokonać rotawirusy?

Rotawirus atakuje szczególnie w miesiącach zimowych, wywołując ostrą biegunkę i wymioty. Każdego roku 140 mln dzieci na świecie cierpi na zakażenia przewodu pokarmowego, wywołane przez wirus rota.

Rotawirus - co to?

Rotawirus występuje powszechnie na całym świecie i niemal wszystkie dzieci do 5. roku życia mają z nim kontakt. Został zidentyfikowany w 1973 przez Ruth Bishop, podczas badań mikroskopowych próbek pobranych z dwunastnicy dzieci chorych na ostre zapalenie żołądka i jelit. W Polsce pierwsze informacje na temat rotawirusów pojawiły się na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Rotawirusy należą do rodziny Reoviridae, nazwa pochodzi od ich kształtu (łac. rota – koło). Są niewielkie, ale za to bardzo zakaźne. Szacuje się, że w ciągu roku 140 mln dzieci cierpi na zakażenia przewodu pokarmowego, wywołane przez roatwirusy. Prawie 450 tys. najmłodszych umiera z powodu powikłań związanych z tym zakażeniem. Największa śmiertelność występuje w krajach afrykańskich oraz Dalekiego Wschodu i Indiach.  

W Polsce są to pojedyncze przypadki. W Europie rocznie hospitalizuje się od 100 do 200 tys. dzieci, a w naszym kraju około 20 tys. Szczyt zachorowań odnotowuje się w miesiącach jesienno-zimowych, ale w krajach o klimacie gorącym wirus atakuje przez cały rok. – Na zakażenia rotawirusowe chorują głównie dzieci do 5. roku życia, starszą populację chroni naturalna odporność, nabyta po przechorowaniu, ewentualnie przeprowadzone szczepienia. Rotawirusy odpowiadają za około 1/3 wszystkich ostrych biegunek – mówi dr n. med. Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych.

Uciec przed rotawirusem

Rotawirusy są bardzo zakaźne i łatwo się przenoszą. Do zachorowania wystarczy 10-100 wirusów, a w 1 ml biegunki jest ich 100 mld. Najłatwiej się zakazić w dużych skupiskach ludzkich: przedszkolach, żłobkach, na placach zabaw, w szpitalach. – Rotawirusy stanowią ważny problem kliniczny w pediatrii – zarówno jako częsta, pierwotna przyczyna hospitalizacji, jak też jako zakażenia szpitalne. Jak się szacuje, na każde 3 dzieci hospitalizowanych z powodu biegunki rotawirusowej przypada 1 zakażenie wewnątrzszpitalne. W 2010 r. zgłoszono w Polsce 20 890 biegunek rotawirusowych, w tym zdecydowaną większość (około 96%) u dzieci leczonych szpitalnie, co wynika z dostępności diagnostyki w szpitalach. Występowaniu zakażeń sprzyjają cechy rotawirusów, takie jak: masywne wydalanie, wysoka zaraźliwość i odporność na warunki zewnętrzne, jak też warunki środowiska, w którym przebywają małe dzieci: zagęszczenie, wspólne pomieszczenia, wspólne zabawki – twierdzi doktor Ernest Kuchar.

To, że dziecko nie uczęszcza do żłobka czy przedszkola, nie przebywa w szpitalu i dużych skupiskach ludzi, nie stanowi dostatecznego zabezpieczenia przed chorobą. Rotawirus może być przyniesiony przez domowników, nawet jeśli zachowują podstawowe zasady higieny. Zakażenie jest najczęściej przenoszone przez ręce. Wirus przeżywa na rękach do 4 godzin, a na suchych, gładkich powierzchniach nawet do kilku dni. Nie wystarcza umycie dłoni wodą z mydłem, nie usuwają go także zwykłe środki dezynfekujące. Do zakażenia może dojść poprzez bezpośredni kontakt z osobą chorą, ale także przez styczność z zanieczyszczoną powierzchnią. Wystarczy więc, by dziecko wzięło do buzi zabawkę dotykaną przez osobę, która przeniosła rotawirusy na rękach.

Jak rozpoznać zarażenie rotawirusem?

Do najczęstszych objawów rotawirusów należą biegunka oraz wymioty. Niepokój rodziców powinna wzbudzić także wysoka gorączka i brak apetytu. Jak każda choroba wirusowa, zakażenie rotawirusowe może mieć nieprzewidywalny przebieg. Jeśli biegunka i wymioty są bardzo nasilone, mogą prowadzić do odwodnienia oraz utraty pierwiastków niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu dziecka. W takim przypadku konieczne jest natychmiastowe umieszczenie dziecka w szpitalu i nawadnianie dożylne.

– Ponieważ zakażenia rotawirusowe objawiają się wymiotami oraz biegunką, często prowadzą do odwodnienia. Jest to podstawowy problem, związany z zakażeniami rotawirusowymi. Jeżeli dziecko mało sika, jest apatyczne, ma suche śluzówki, to znaczy, że jest odwodnione i pilnie wymaga nawodnienia. Należy podjąć próbę nawodnienia doustnego, a przy niepowodzeniu lub niepokojącym stanie dziecka konieczne jest leczenie w warunkach szpitalnych, gdzie można podać kroplówki – mówi dr Ernest Kuchar.

Rotawirusy są najbardziej niebezpieczne dla niemowląt poniżej 6. miesiąca życia. Przebieg choroby u tak małych dzieci jest nieprzewidywalny, dlatego to one najczęściej trafiają do szpitala. Według danych, 70% dzieci hospitalizowanych z powodu zakażenia rotawirusem nie ma ukończonych 2 lat. W przypadku starszych dzieci, jeśli wirus przebiega łagodnie, możemy zdecydować się na leczenie w domu. Ważne, by podawać dziecku dużo napojów.

Jak leczyć dziecko z rotawirusem?

Choroba dziecka zawsze dostarcza wielu zmartwień rodzicom. Nie inaczej jest w przypadku rotawirusów, zwłaszcza jeśli choroba ma ciężki przebieg. Młode mamy stresują się złym samopoczuciem dziecka, nie wiedzą, jak postępować i radzić sobie w trudnych chwilach. Poza tym choroba wymaga ciągłego zaangażowania rodziców, tak w dzień, jak i w nocy. Jest to także problem organizacyjny. Wiąże się z koniecznością nieobecności w pracy, zapewnienia opieki nad dziećmi, które zarażają się od siebie nawzajem. Chory rodzic sam również musi opiekować się dzieckiem.

– Gorączka i co chwilę wymioty i biegunka. To jest bardzo męczące dla małego dziecka. Dla mnie najbardziej stresujące były wymioty w nocy. Bałam się, że dziecko się zakrztusi, bo jak przez sen zaczyna wymiotować, to czasami nawet się nie obudzi. Więc ja potem już spałam jak na szpilkach, bo się bałam, że dziecko się po prostu udławi tym wszystkim – mówi mama dwuletniej dziewczynki, zakażonej rotawirusami. Podobne doświadczenia mają inni rodzice. – Człowiek był 24 godziny na nogach. Non stop czuwanie. Nocne było najgorsze. (...) Były takie nerwy, że gdyby nie mój mąż, to ja bym płakała cały czas – mówi mama pięcioletniego chłopca, który dwa miesiące temu uległ zakażeniu rotawirusowemu.

Polowanie na rotawirusa

Niestety, na rotawirusy nie ma skutecznego leku.

– Jedynym skutecznym sposobem zapobiegania są szczepienia przy użyciu doustnej szczepionki – mówi dr Ernest Kuchar.

W Polsce dostępne są dwie doustne szczepionki, różniące się liczbą dawek. Obie podaje się od 6. tygodnia życia dziecka z minimum 4-tygodniową przerwą pomiędzy kolejnymi dawkami. W przypadku szczepienia szczepionką dwudawkową całe szczepienie należy zakończyć przed upływem 24. tygodnia życia. Schemat drugiej szczepionki składa się z trzech dawek, których podanie należy zakończyć przed 32. tygodniem życia dziecka. Nie warto zwlekać ze szczepionką. Najlepiej podać ją przy pierwszej wizycie szczepiennej, czyli w 2. miesiącu życia dziecka. Rodzice nie muszą niepokoić się o bezpieczeństwo. Szczepionki, zanim zostaną dopuszczone do obrotu, przechodzą dokładne badania kliniczne. Bezpieczeństwo szczepionek przeciwko rotawirusom zostało potwierdzone w badaniach klinicznych, przeprowadzonych wśród ponad 130 tys. niemowląt na całym świecie. Oczywiście, jak w przypadku każdego leku, teoretycznie jest możliwe, że niektóre dzieci nie będą tolerowały szczepionki lub pojawią się działania niepożądane, z których najczęstsze to zaburzenia żołądkowo-jelitowe, gorączka czy rozdrażnienie.

Jednak zaszczepienie dziecka przeciwko rotawirusom jest znacznie bardziej bezpieczne i związane z mniejszym ryzykiem, niż zachorowanie na ciężką biegunkę rotawirusową. Prowadzone badania kliniczne potwierdziły także skuteczność szczepionek. Chronią one przed zakażeniami wywoływanymi przez najczęściej występujące szczepy rotawirusa, które są odpowiedzialne za większość zachorowań w Europie. Samo szczepienie nie jest bolesne, ponieważ szczepionki przeciw rotawirusom są preparatami podawanymi doustnie. Szczepionki dostępne są w punktach szczepień, można je także kupić w aptece na podstawie recepty wydanej przez lekarzy różnych specjalności (rodzinnych, internistów, pediatrów). Koszt szczepionki to ok. 250-300 zł. Za cały cykl szczepienia (2 lub 3 dawki, w zależności od producenta) trzeba zapłacić ok. 600-700 zł. Wydatek spory, ale trzeba pamiętać, że jednorazowy. Jeśli chcemy ochronić pociechy przed ciężką biegunką i leczeniem w szpitalu, powinniśmy zadbać o zaszczepienie dziecka. Poziom ochrony po szczepieniu utrzymuje się co najmniej przez 3 lata, czyli w okresie największego ryzyka zachorowania na ciężką biegunkę rotawirusową.

 

autor Justyna Sobolak
Data dodania 03.12.2017
Data ostatniej aktualizacji 31.07.2019