Zdrowotne mity na temat kotów

Czy koty roznoszą pasożyty? Czy kobiety w ciąży w ogóle nie powinny mieć kontaktów z kotem? A może koty wcale nie są niebezpieczne, a wręcz przeciwnie, mają korzystny wpływ na zdrowie człowieka?
Czy kot może być nosicielem chorób?

Kot zawsze chodzi swoimi ścieżkami i nie przywiązuje się do człowieka, co najwyżej go toleruje ‒ to jeden z najpowszechniejszych mitów na temat kotów. Kto ma kota, ten wie, że to nieprawda. Reszcie świata niedawno udowodnili to w końcu naukowcy z Uniwersytetu Stanowego Oregonu, pokazując w badaniach, że kot może przywiązać się do człowieka tak samo jak pies.

Mitów na temat kotów jest jednak więcej, i to znacznie większej wagi, bo dotyczących zdrowia człowieka, który na co dzień przebywa z kotem. Sprawdźmy, ile jest w nich prawdy.

Kot jest zagrożeniem dla kobiety w ciąży

Bardzo często mówi się, że kobieta w ciąży nie powinna mieć kontaktu z kotem, bo może być bardzo niebezpieczny dla płodu z powodu toksoplazmozy. 

Toskoplazmoza to choroba pasożytnicza wywoływana przez pierwotniaka Toxoplasma gondii.  Ludzie mogą zarazić się tym pasożytem m.in. poprzez kontakt z odchodami kota (np. przy czyszczeniu kuwety) czy spożywając skażoną żywność lub wodę. Koty zarażają się poprzez jedzenie zainfekowanych gryzoni, ptaków lub innych małych zwierząt. 

Toksoplazmoza na ogół nie jest niebezpieczna dla człowieka, większość z nas nawet nie wie, kiedy ją przechodzi.

Może być jednak groźna dla dziecka w fazie płodowej. Pierwotniak może przenikać aktywnie przez łożysko (u ciężarnej kobiety, która wcześniej nie chorowała, i w związku z tym nie wytworzyła przeciwciał) i prowadzić do ciężkich uszkodzeń płodu czy powstania wad wrodzonych, m.in. zaburzeń neurologicznych, upośledzenia umysłowego i wad wzroku, jak zez, oczopląs, a także ślepoty, głuchoty, a nawet do poronienia.

To jednak nie oznacza, że ciężarna lub kobieta planująca ciążę absolutnie musi trzymać się z dala od kotów. 

Toksoplazmozą można zarazić się nie tylko od kota, ale także jedząc źle umyte warzywa i owoce.

Po pierwsze, nie każdy kot jest nosicielem Toxoplasma gondii. W dodatku nawet jeśli jest, groźne dla ciężarnej są dopiero oocysty wydalane z kocim kałem, które są formą przetrwalnikową pierwotniaka, a jedynie u 0,8‒1 proc. kociej populacji oocysty rzeczywiście są wydalane.

Po drugie, kot, który już wcześniej miał kontakt z Toxoplasma gondii, wytworzył przeciwciała i nie sieje już oocyst przy kolejnym zakażeniu, a więc jest bezpieczny dla ciężarnej kobiety. 

Jeśli natomiast kot nie ma przeciwciał, bo dotąd nie był zarażony pierwotniakiem, ale nie wychodzi na zewnątrz, nie poluje na ptaki czy gryzonie, które mogą być zakażone i nie jest karmiony surowym mięsem ‒ nie ma możliwości, by zaraził człowieka.

Znacznie większe jest ryzyko, że kobieta zarazi się tą chorobą, jedząc niedokładnie umyte owoce i warzywa lub niedogotowane mięso – dlatego zalecenia dietetyczne dla kobiet ciężarnych biorą pod uwagę odpowiednią higienę żywności. 

Po trzecie, toksoplazmoza jest groźna tylko dla tych kobiet, które wcześniej nie przechodziły tej choroby. Te, które miały już styczność z pierwotniakiem, mają wytworzone przeciwciała i są bezpieczne. Okazuje się, że nawet połowa kobiet takie przeciwciała posiada, ale nawet o tym nie wie.

W tej sytuacji kobiety planujące dziecko (nie tylko te posiadające koty) powinny wykonać badania laboratoryjne krwi na obecność przeciwciał. Przeciwciała klasy IgG pojawiają się w krwi 2‒4 tygodnie od zakażenia i pozostają w niej najczęściej do końca życia.

Badania mogą również określić, czy zakażenie jest świeże, a więc potencjalnie zagrażające ciąży, czy stare, a więc zabezpieczające dziecko. Brak przeciwciał oznacza, że ciężarna powinna być pod szczególną kontrolą lekarską.

Podsumowując, wspólne egzystowanie kobiety w ciąży i kota pod jednym dachem wcale nie musi być niebezpieczne, a więc pozbywanie się zwierzęcia z domu na wieść o zajściu w ciążę bywa zwykle pochopne. 

Większym zagrożeniem jest bowiem surowe mięso, niedokładnie umyte warzywa i owoce niż kot. Najlepszą profilaktyką zaś jest po prostu wyręczenie przyszłej mamy w sprzątaniu kuwety i częste i dokładne mycie rąk po zabawie z kotem. 

Koty roznoszą pasożyty niebezpieczne dla człowieka

Chociaż koty są świetnymi towarzyszami, właściciele kotów powinni mieć świadomość, że czasami mogą one przenosić szkodliwe drobnoustroje, powodujące różne choroby u ludzi, od drobnych infekcji skórnych po poważne choroby, oraz mogą być nosicielami tzw. robaków, czyli pasożytów wewnętrznych.

Najczęściej spotykane pasożyty u kota to glisty i tasiemce.

Glisty

Glista (Toxocara spp.) jest pasożytem, który może powodować infekcję zwaną toksokarozą.
Ludzie ulegają zarażeniu przez przypadkowe spożycie jaj glisty obecnych w środowisku (glebie, piasku), np. jedząc nieumyte lub niedokładnie umyte warzywa i owoce, które są zanieczyszczone jajami glisty, nie myjąc dokładnie rąk przed posiłkiem po kontakcie z ziemią/piaskiem czy paląc papierosy w trakcie prac w ogródku.

Jaja mogą przetrwać w środowisku i zachować inwazyjność nawet przez kilka lat. Jeśli kot przebywa tylko w mieszkaniu, to my możemy go zarazić, przynosząc jaja glisty na butach. Zatem kocią glistą może zarazić się każdy, niezależnie od tego, czy ma w domu kota.

Tasiemce

Koty mogą być ich nosicielami. Larwy tasiemca mogą znajdować się w odchodach kota lub na jego sierści, ale człowiek zarazić się nim może jedynie zjadając te larwy, dlatego tak ważne jest myce rąk przed jedzeniem, po zabawie z kotem czy czyszczeniu kuwety.

Jeśli okaże się jednak, że właściciel kota zaraził się tasiemcem, to wcale jeszcze nie oznacza, że źródłem był kot. Ludzie zarażają się również tasiemcem, jedząc nieumyte warzywa czy owoce, szczególnie leśne.

Pierwotniaki (Giardia intestinalis, inaczej lamblia)

Pasożyty te występują powszechnie w środowisku, nie tylko w kocim organizmie. To oznacza, że wystawiony na zakażenie nimi jest każdy niezależnie, czy ma w domu kota czy nie, aczkolwiek kot może być rezerwuarem pierwotniaków.

Larwa wędrująca skórna - czy winny jest kot?

Jedynym pasożytem, którym można zarazić się od kota przez skórę, a nie wyłącznie przez zjedzenie larw, są wędrujące tęgoryjce nieswoiste dla człowieka (najczęściej to Ancylostoma braziliense) występujące zarówno u kotów, jak i psów. mogą rozprzestrzeniać się poprzez kontakt z zanieczyszczoną ziemią lub piaskiem.

Ludzie mogą zarazić się nicieniem, chodząc boso, klęcząc lub siedząc na ziemi zanieczyszczonej odchodami zarażonych zwierząt.

Larwy nicieni dojrzewają w glebie (przy wilgotnych i ciepłych warunkach), a następnie przenikają przez naskórek człowieka. Ponieważ nie mogą dostać się do głębszych warstw skóry, przemieszczają się pod naskórkiem.

Mogą powodować świąd i ślady w postaci czerwonych linii na skórze. Niekiedy w miejscu wniknięcia i wzdłuż krętych kanalików wytworzonych przez wędrującą larwę pojawia się miejscowy rumieniowy odczyn zapalny. Objawy zwykle ustępują w ciągu 4-6 tygodni bez leczenia.

Mały kot jest łagodny

Większość zadrapań przez koty nie powoduje przykrych konsekwencji. Wystarczy umyć ranę wodą z mydłem i nie trzeba podejmować żadnych szczególnych działań. Niekiedy jednak wynikiem zadrapania, przede wszystkim przez młode koty, może być zakażenie bakterią Bartonella henselae, a rzadko Bartonella clarridgeiae, objawiające się podostrym lub przewlekłym miejscowym stanem zapalnym węzłów chłonnych.

Jest to choroba kociego pazura. Zachorowanie występują najczęściej u dzieci do 15 lat. Leczenie antybiotykami zwykle nie jest konieczne, ale może pomóc zmniejszyć obrzęk węzłów chłonnych.

Młode koty mogą zadrapać w zabawie.

Kot, który nie uczula, zalecany jest alergikom

Czy kot hipoalergiczny jest zalecany osobom z alergią? Alergie na „kota” występują dwa razy częściej niż alergie na „psy”. Wbrew pozorom prawdziwy problem to nie sierść kotów. Tak naprawdę za wywołanie reakcji alergicznej odpowiadają białka obecne w ślinie, moczu i złuszczającym się naskórku kota.

W jaki sposób te małe białka powodują tak dużą reakcję alergiczną? Osoby z alergią mają po prostu „nadwrażliwy” układ odpornościowy (dochodzi do nieprawidłowej reakcji układu odpornościowego w odpowiedzi na czynniki, które u zdrowego człowieka nie powodują żadnych objawów).
Uporczywe kichanie, wodnisty katar, swędzenie i łzawienie oczu, swędząca wysypka czy bąble (pokrzywka) na skórze to typowe objawy alergii na sierść i inne alergeny kota.

Istnieje opinia, że koty rasy sfinks zupełnie nie uczulają. Nie jest to jednak prawda. Koty tej rasy, mimo że nie mają sierści, podobnie jak inne koty wydzielają silnie alergizujące białka.
W ich przypadku łatwiej i skuteczniej jest jednak łagodzić objawy alergii w porównaniu z kotami z sierścią.

Kot zmniejsza ryzyko chorób alergicznych

Koty to jednak również wiele korzyści i to właśnie zdrowotnych. Głaskanie zwierzęcia może powodować u człowieka wydzielanie się dużych dawek hormonu szczęścia, a jednocześnie redukować poziom hormonu stresu.

Naukowcy zaobserwowali również, że koty mogą zmniejszać ryzyko wystąpienia zawałów u swoich właścicieli. Tłumaczy się to tym, że pomagają one rozładować napięcie i stres, a to dobrze wpływa na serce.

Badania Uniwersytetu w Minesocie pokazują, że ryzyko ataku serca może być aż o 30 proc. mniejsze u ludzi, którzy posiadają koty, co więcej mogą być mniej podatni na udary i choroby sercowo-naczyniowe ogółem. Niemniej nie możemy wykluczyć roli innych czynników (tzw. zakłócających) w badanej populacji, którą mogą mieć wpływ na efekt, np. dieta, aktywność fizyczna, poziom wykształcenia, obciążenia rodzinne.

Pewne badania pokazują, że istnieje związek między kontaktem z kotem (ale też psem) we wczesnym okresie życia a niższym ryzykiem zapadania na pewne choroby alergiczne (pod warunkiem braku obciążenia genetycznego w tym kierunku) czy astmę. Natomiast póki co nie są te silne dowody naukowe, więc rodzice powinni opierać decyzję o posiadaniu zwierzaka futerkowego raczej na innych przesłankach.

Jednym z najlepszych sposobów ochrony przed zachorowaniem jest dokładne umycie rąk po sprzątaniu lub karmieniu kotów.

Zapewniając swojemu kotu rutynową opiekę weterynaryjną i przestrzegając podstawowych zasad higieny zmniejszasz ryzyko zarażenia się niechcianymi patogenami.

Referencje: 

https://www.medicalnewstoday.com/articles/322716.php

https://earth-chronicles.com/science/cats-really-do-treat-people.html )

https://www.mp.pl/pacjent/choroby-zakazne/choroby/zarazenia-pasozytnicze/163990,zespol-larwy-wedrujacej-skornej )

https://www.cdc.gov/healthypets/pets/cats.html

Lodge CJ, Allen KJ, Lowe AJ, et al. Perinatal cat and dog exposure and the risk of asthma and allergy in the urban environment: a systematic review of longitudinal studies. Clin Dev Immunol. 2012;2012:176484. doi:10.1155/2012/176484

Stokholm J, Chawes BL, Vissing N, Bønnelykke K, Bisgaard H. Cat exposure in early life decreases asthma risk from the 17q21 high-risk variant. J Allergy Clin Immunol. 2018;141(5):1598–1606. doi:10.1016/j.jaci.2017.07.044

Chen CM, Tischer C, Schnappinger M, Heinrich J. The role of cats and dogs in asthma and allergy--a systematic review. Int J Hyg Environ Health. 2010;213(1):1–31. doi:10.1016/j.ijheh.2009.12.003

Prezentowanych informacji o charakterze medycznym nie należy traktować jako wytycznych postępowania medycznego w stosunku do każdego pacjenta. O postępowaniu medycznym, w tym o zakresie i częstotliwości badań diagnostycznych i/lub procedur terapeutycznych decyduje lekarz indywidualnie, zgodnie ze wskazaniami medycznymi, które ustala po zapoznaniu się ze stanem pacjenta. Lekarz podejmuje decyzję w porozumieniu z pacjentem. W przypadku chęci realizacji badań nieobjętych wskazaniami lekarskimi, pacjent ma możliwość ich odpłatnego wykonania.
autor Agata Socha
Data dodania 14.02.2020
Data ostatniej aktualizacji 17.02.2020